Dawno nie pisałam... wydawało mi się, że jest to swojego rodzaju pamiętnik, w którym powinnam pisać o tym co lubię, czego pragnę, co przeżywam każdego dnia, bez którego mogę się obejść. Prawda jest jednak troszkę bardziej skomplikowana. Odczuwam pewną potrzebę zapisania swoich myśli. Czasem mam wrażenie, że jeżeli czegoś nie zapiszę, to tego nie ma, albo zaraz zapomnę. Przeszło mi przez myśl, że zacznę się uwsteczniać jak mawiała moja anglistka. Pewnie tak jest. Odkąd skończyłam studia stałam się mniej elokwentna, chociaż nie oznacza to, że głupsza. Mogę to wytłumaczyć tym, że na studiach musiało się dużo pisać, uczyć, wkuwać. Im więcej pisałam, im więcej wkuwałam, tym pewniej czułam się w towarzystwie. Jednak z każdym dniem maleje moje ego, a idaho jest moim własnym światem, gdzie mogę wykrzyczeć przemilczane w rzeczywistości rzeczy. Świat, w którym mogę być wariatką jaką tylko mam ochotę. Czy faktycznie jest tak, że trzeba być zawsze miłym dla każdego, chować swojego egoistę w kieszeni i słuchać tylko innych pozwalając, żeby własne emocje były schowane głęboko pod skórę? Czy jeżeli komuś się to nie będzie podobało, to upomni się o swoje? Czy Czy jeżeli nie umiem grać w siatkówkę, to znaczy że nie powinnam stać na boisku skoro chcę się na nim znaleźć i próbować? Często zastanawiałam się nad wartością rzeczy, kiedy doszłam do wniosku, że jeżeli miałabym tworzyć kolaż ze swojego życia, to co by na nim było? Czy umieściłabym na nim ludzi, czy więcej było by przedmiotów. Pracując tam gdzie pracuję widzę, że dla ludzi najważniejsze są pieniądze. Myślą, że skoro mają pieniądze, to znaczy, że są od kogoś lepsi, więcej warci. Gdzieś słyszałam historię o pewnym profesorze, który zaczął wykład o pytania:
-Kto chce dostać ode mnie banknot 10-cio $?
Wszyscy studenci podnieśli ręce.
-A jeżeli pogniotę ten banknot?
Nadal wszyscy mieli podniesione ręce.
-A jeżeli go pogniotę i zdepczę, nadal będziecie go pragnąć?
Wszyscy mieli podniesione ręce.
-A więc pomimo tego, że go zgniotłem i podeptałem nie stracił dla was wartości. Podobnie jest z człowiekiem. Nie ważne jak bardzo będzie zszargany, człowieka wartość nigdy się nie zmieni.
Ale ludzi ocenia się po tym, jak traktują innych. Znam wybitną panią prawnik. Jest przeuroczą osobą. Znam również pewnego architekta, jednak jego powierzchowność jest bura. Znałam go, ponieważ kilka razy przyszedł do nas albo po kopertę, albo wysłać fax, był nawet na wielkanocnym obiedzie u mnie w pracy. Jednak kiedy mijałam go na korytarzu, nie otrzymałam zwrotnego pozdrowienia. Jakbym swoje "dzień dobry" rzuciła w eter...
-
maddam<3:
Pokaż wszystkie (1) ›